RSSFaceBook

Trawy do założeń publicznych

Miscanthus 'Morning Light'Popularność czy też moda na trawy powoduje, że z prywatnych ogrodów przenoszą się coraz częściej do zieleni publicznej. Warszawa, Wrocław, Łódź, Kraków, Gdańsk a nawet Pacanów :) Tam już są ogólnodostępne. Czy jest to dobry kierunek? Odpowiedź jest złożona. W dobie haseł naturalizacji życia i otoczenia pomysł jest godzien uwagi. Obecną praktykę autor uważa natomiast za obarczoną różnorakimi wypaczeniami :) I to od samego początku czyli etapu projektowania.

Ogólnoeuropejska fascynacja miskantami (Miscanthus) sprawia, że w dużej części one są tymi pierwszymi. Kolejne to piórkówki (Pennisetum). Trawy niewątpliwie bardzo ładne ale późno atrakcyjne i wrażliwe na brak wody. Architekci krajobrazu pewnie wzięliby i inne pod uwagę ale nie bardzo mają o nich wiedzę. Po części jest to zrozumiałe bo są to rośliny nowe. Środowisko naukowe nie uczestniczy w proponowaniu rozwiązań, choć potencjał ma (kolekcje traw w Poznaniu, Wrocławiu czy IHAR-u w Bydgoszczy). Rynek szkółkarski też nie proponuje alternatyw. W związku z tym projektuje się pod to co jest dostępne :(

Jak być powinno czyli marzenia autora :)
Carex muskingumensis

Specyfika przydomowych ogrodów, gdzie o rośliny się dba - nawozi podlewa itp. - znacząco różni się od zieleni publicznej. Duża część takich aranżacji jest wykonywana na tzw. patelni czyli w pełnym oświetleniu. W związku z tym zastosowane rośliny powinny być wytrzymalsze, odporniejsze, radzące sobie bez większego uszczerbku na urodzie z suszą i dość wcześnie atrakcyjne. Prym wieść powinny wyselekcjonowane odmiany traw rodzimych ewentualnie europejskich. Bezspornym faktem jest, że większość z nich nie dorówna wzrostem i kwiatostanami miskantom.
Jakimś rozwiązaniem mogło by być zastosowanie niektórych amerykańskich traw preriowych (prosa, palczatki i inne) też osiągających około 2 m, ale o niebo odporniejszych na brak wody.
Zdarzają się też miejsca specyficzne, z wysokim poziomem wody, np. obrzeża zbiorników wodnych, niektóre parki itp. Tam rzeczywiście można się pokusić o oryginalniejszą roślinność.
Optymalnym rozwiązaniem byłyby nasadzenia z automatycznym nawodnieniem. Z uwagi na koszty obecnie dotyczy to głównie dużych centrów handlowych czy firm. Możliwe, że w dobie zmian klimatu taki będzie kierunek inwestycji miejskich. Chyba jednak warto sięgać najpierw po prostsze środki.
Imperata cylindrica 'Red Baron'Truizmem jest stwierdzenie, że rośliny trzeba pielęgnować. Także w zieleni publicznej. Chociażby raz do roku, wiosną. Wyciąć to co martwe, usunąć chwasty, zastosować jakiś nawóz. Tymczasem upiększane zielenią miasta i wsie, korzystające zazwyczaj przy inwestycjach z funduszy unijnych, nie uwzględniają później na przyzwoitym poziomie finansowania takich wydatków. Nie pomaga także Ustawa o zamówieniach publicznych promująca cenę a nie jakość usług jako główny element oceny ofert. Potem wybierane do takich prac, za jak najmniejsze pieniądze, firmy mają pracowników „z łapanki”, nie mających pojęcia co jest chwastem a co rośliną ozdobną. Dalszy ich los w takich rękach jest nietrudny do przewidzenia. Rozwiązania nie widać...

Po tym przydługim wstępie czas przejść do meritum sprawy. Zdaniem autora w miastach  występują 4 kategorie nasadzeń:
1. Zieleń przydrożna, na skwerach, placach itp.
2. Parki i obrzeża zbiorników wodnych
3. Centra handlowe, firmy itp.
4. Gazony, pojemniki

Festuca glauca

 Najistotniejsza jest pierwsza i to jej warto przyjrzeć się z uważniej. Kolejne kategorie są obarczone tylko drobnymi dygresjami. Czynniki, które są najistotniejsze przy takich realizacjach to odporność na brak wody, mrozoodporność w warunkach klimatu środkowej Polski, szybkość przyrastania oraz żywotność.

Jako, że artykuł ten ma być czymś w rodzaju „ściągi”:), wyróżniono 4 grupy wysokościowe: niskie do 0,5 m, średnie wyższe 1 – 1,5 m, średnie niższe 0,5 – 1, wysokie – powyżej 1,5 m, zwracając dodatkowo uwagę na trawy kępowe i ekspansywne.

Zieleń przydrożna, na skwerach, palcach itp.
Realia takich nasadzeń nie są zazwyczaj zachęcające. Pasy zieleni lub niewielkie skrawki gruntu otoczone nieprzepuszczalnymi nawierzchniami to standard. Narażone na zapylenie i zasolenie, zimą często traktowane jako miejsca składowanie śniegu.
Szukając naturalnych odniesień na myśl przychodzą zbiorowiska kserofitów. Rośliny takie przystosowały się do niekorzystnych warunków poprzez wytworzenie rozległego systemu drobnych korzonków dokładnie penetrujących glebę oraz obecność kutneru i włosków na liściach. 

Panicum virgatum 'Heavy Metal'

Sztywne liście i niebieskawa (szarawa, sinawa) kolorystyka liści to, w praktyce, objawy odporności na susze.
W zasadzie to oczywista oczywistość :) ale nie zaszkodzi przypomnieć - umiejętność radzenia sobie z deficytem wody nie następuje w chwilę po wsadzeniu jej w glebę. Krytyczny jest pierwszy rok, zanim roślina się nie zakorzeni. Optymistyczne podejście – że sobie sama poradzi – może prowadzić do przedwczesnego pozyskania trawy do suchych bukietów. Nie zawsze też odporność na suszę oznacza tolerowanie nędznych gleb, np. amerykańskie trawy preriowe potrzebują co najmniej przeciętnego podłoża.
Przechodząc do meritum – co powinno dać sobie radę?
Pośród traw wysokich, powyżej 1,5 m, jest niewielkie pole manewru. Wybierać można z nielicznych traw pierwotnie pochodzących z amerykańskich prerii. W grę wchodzą palczatka Gerarda (Andropogon gerardii), Andropogon hallii, trawa indiańska (Sorghastrum nutans) i proso rózgowate (Panicum virgatum). Tyle teorii. Problem w tym że, z wyjątkiem prosa, nie są to trawy popularne w Europie. Z nikłego zainteresowania hodowców wynika brak, łatwo dostępnych, dużych odmian. W Polsce jest jeszcze gorzej. Palczatki nie są rozmnażane w większych ilościach. 

Calamagrostis acutiflora 'Karl Foerster'

Autor wyselekcjonował kilka wyższych  selektów nazwanych 'Great Towwer', 'Smal Tower', 'Fire' i 'Pink'  ale ich wdrożenie w większych ilościach to przyszłość. Trawa indiańska jest na rynku wyłącznie z nasion jako odmiana 'Indian Steel', zmienna i nie dorastająca do 1,5 m.
Pożądane odmiany wspomnianych gatunków i kilku pokrewnych są - ale za oceanem. Oczywiście w dobie rozmnażania in vitro wyprodukować tysiące egzemplarzy jakiejkolwiek potrzebnej trawy to kwestia 1 roku...
Prosa zdobyć można. Nie wchodząc bliżej w szczegóły różniące odmiany – można użyć np. takich: 'Cloud Nine', 'Blue Tower','Squaw', 'Warrior', 'Dallas Blues, 'Northwind', 'Strictum'.

Przedział traw „średnich wyższych”– między 1 a 1,5 m jest nieco bogatszy.
Pierwszą pozycję w tej grupie – z uwagi na wczesną atrakcyjność - zajmować powinny trzcinniki (Calamagrostis acutiflora). Zielone np, 'Karl Foerster' czy 'Waldenbuch', o liściach paskowanych – 'Avalanche', 'Eldorado' czy 'Overdam'. Niekwestionowaną „2” powinna być ostnica trzcinnikowata (Stipa calamagrostis). Piękny pokrój i obfite kwitnienie predysponują ją do zajęcia miejsca piórkówek (Pennisetum) w gorszych warunkach środowiska.Calamagrostis acutiflora 'Overdam'

Kolejne - to niższe odmiany amerykańskiej „wielkiej czwórki”. U palczatek brak dostępnych odmian. Trawa indiańska - bez problemu można nabyć 'Indian Steel'. W prosach można przebierać: 'Kupferhirse', 'Heavy Metal', 'Rotstrahlbusch', 'Prairie Sky', 'Nican' i inne. Uzupełnieniem może być Chrysopogon gryllus.

„Średnich niższych”, między 0,5 a 1 m, jest stosunkowo dużo.

Na początek od europejskie. Perłówki mają finezyjne kwiatostany i przeciętne ulistnienie. Mogą być akcentem, uzupełnieniem kompozycji. Perłówka wyniosła (Melica altissima), perłówka orzęsiona (Melica ciliata) dostępne są bez żadnych problemów. Perłówka siedmiogrodzka (Melica transsilvanica), krajowy chroniony gatunek, jest w ofertach szkółek skutecznie pomijany.
Niebieskawa wydmuchrzyca piaskowa (Leymus arenarius) to klasyka. Jego towarzyszka z wydm piaskownica pospolita (Ammophila arenaria), z racji mniej wyrazistej kolorystyki liści, nie cieszy się już takim uznaniem. Oba gatunki są rozłogowe.
Brachypodium sylvaticumKolejne propozycje to przybysze zza wielkiej wody. Eragrostis sp. czyli miłki. Autor lubi je za ulotne, mgiełkowate kwiatostany. Nieznane, niepopularne i niedobrze, że tak jest!Eragrostis airoides, Eragrostis trichodes czy najpopularniejszy – z racji czerwonych jesiennych barw - Eragrostis spectabilis mają w sobie potencjał... Zbliżony wizualnie Sporobolus heterolepis, jako nieliczna z traw, ma pachnące liście. Mniejsze palczatki - miotlaste (Schizachyrium scoparium – np. 'Red Dragon', 'Obern Cascade') dodadzą ostrych jesiennych kolorów.
Ostatni będą pierwszymi :) czyli proso skryte (Panicum clandestinum). Ze wspomnianymi wyżej prosami ma niewiele wspólnego. Atrakcyjne wyłącznie z liści ale na tyle odporne i wyraziste – bambusowatym pokrojem i czerwoną jesienna kolorystyką liści - że wręcz powinno być rozważane jako kandydat do pozycji nr 1.

W maluchach – do pół metra – można przebierać jak w ulęgałkach :)
Na pozycji pierwszej rewelacji nie będzie. Podstawą są kostrzewy, najczęściej niebieskawe. Lepiej byłoby wybierać z krajowych bo są bardziej żywotne, np. kostrzewa walezyjska (Festuca walesiaca). Niestety rozmnażana jest z nasion i mimo sprzedawania jako odmiana 'Glaucantha' cechy ma rozstrzelone. Carex buchananiiZostaje więc kostrzewa sina (Festuca glauca). Odmian ma bez liku, różnią się niuansami – wysokością i odcieniami niebieskości. Czy będzie to Blauglut, Bergsilber, Azurit itd.- przeciętny obserwator różnicy nie zauważy. Łatwo dostępna jest wyższa niż przeciętne - 'Elijah Blue' - ale każda będzie dobra. Zielone pewnie zawsze będą w mniejszości ale i je warto rozważyć. Kształt mają identyczny. kostrzewa owcza (Festuca ovina) i kostrzewa ametystowa (Festuca amethystina) to podstawowe. Z popularnym „niedźwiedzim futrem” (Festuca scoparia 'Pic Carlit') jest problem. Bo ona krótko wygląda tak jak na fotkach czyli malutka najeżona kuleczka. Nazwa mówi wszystko – będzie z niej płat, futro!
Zamiast kostrzew można użyć szczotlichy sinej (Corynephorus canescens). Pokrój ma jeszcze bardziej idealny ale nie powtarza go z podziału. Ładna jest tylko z nasion a to powoduje nierównomierną kolorystykę. Kolejna to strzęplica sina (Koeleria glauca). Też szaro-niebieskawa, jeżowata ale o odmiennych kwiatostanach, atrakcyjniejszych, wyrazistych. Sterczą jak szczota i nadają roślinie kolorytu. Akcentami mogłyby być Bouteloua gracillis czy perz grzebienisty (Agropyron cristatum subsp. pectinatum). 

Miscanthus 'Strictus'

Obie o nieprzeciętnych kwiatostanach.
Ze względu na pokrój i ciemnozielone liście warto pochylić się nad niektórymi turzycami. Zwłaszcza nad tymi o cienkich, odrobinę dłuższych i sztywniejszych liściach, np. turzycą cienistą (Carex umbrosa) wraz z podgatunkiem subsp. sabynensis czy turzycą niską (Carex humilis).
Niebieskawa barwa na szerszych liściach połączona z karłowym wzrostem powinna zapewnić także uznanie Carex glaucodea. Jest niepowtarzalna.
Turzyca sina (Carex flacca) jest rozłogowa. Mimo dużej odporności i ładnej niebieskawej kolorystyki nie będzie pewnie cieszyła się uznaniem. Może stanowić np. dywany wśród iglaków. Szybki efekt i późniejszy brak problemów z pieleniem powinien działać na wyobraźnię, ale...
Czas na wyższe z niskich. Seslerie to bardzo szybko rosnące trawy. Prezentują się uroczo nie będąc wiekowymi. To bardzo duży atut. Można się zainteresować np. seslerią Hefflera (Sesleria heuffleriana ), seslerią Sadlera (Sesleria sadleriana), Sesleria argentea czy seslerią jesienną (Sesleria autumnalis). Amerykańską Carex tumulicola autor widziałby na wzniesieniach, gdzie mogłaby zachwycać mopowatym pokrojem.Pennisetum alopecuroides 'Black Beauty'

Parki i obrzeża zbiorników wodnych
Zazwyczaj są to większe powierzchnie, gleba jest sprawna, zawiera więcej wilgoci. Można się pokusić o znacznie bardziej wymagającą roślinność choć zimującą w gruncie bez problemów. Bo nie są to przydomowe ogrody z codziennym okiem właściciela, który interweniuje w razie problemów. Mogą to być popularne miskanty (Miscanthus). z wyjątkiem odmian wrażliwszych jak Cabaret czy Cosmopolitan, spartyna sercowata (Spartina pectinata 'Aureomarginata'), szarobródek syberyjski (Spodipogon sibiricus), piórkówki (Pennisetum), większość turzyc (Carex) i niektóre bambusy. Wskazane są różnorakie eksperymenty, w granicach rozsądku oczywiście.

Centra handlowe, firmy itp.
Zazwyczaj w zacisznych miejscach, często pielęgnowane, automatycznie podlewane czyli warunki jak w przydomowych ogrodach. Nie ma przeciwwskazań dla jakichkolwiek traw zimujących a i o te odrobinę wrażliwsze, teoretycznie przeznaczone w cieplejsze rejony naszego kraju też można się pokusić.

Gazony, pojemniki.

 Z uwagi, że są to kompozycje sezonowe można się pobawić tymi gatunkami i odmianami, które się zazwyczaj bardzo podobają ale zimować nie chcą lub mocno kapryszą. Oraz trawami jednorocznymi. Lista może być długa: turzyce nowozelandzkie, bambusy, kolorowe odmiany Carex brunnea, Carex phyllocephala ‘Sparkler’, Carex trifida ‘Rekohu Sunrice’, Chionochloa rubra, „papirusy” (Cyperus sp.), Isolepis cernua, wrażliwsze piórkówki (Pennisetum), w tym i te o purpurowych liściach (Pennisetum setaceum), Pogonatherum paniceum, Stipa arundinacea, Stipa tenuissima, Uncinia rubra itd...

 

Zainteresowanych zakupieniem traw mogących mieć zastosowanie w założeniach publicznych zapraszamy do SKLEPU INTERNETOWEGO Firmy Zielona Trawa. Chętnie doradzimy w zakupach oraz zaaranżowaniu roślin. Możemy także Państwu dostarczyć trawy na miejsce naszym transportem jak również je posadzić. Prosimy o kontakt:

mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

tel:    518902292 (Mariusz), 883682129 (Bella)

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie masz uprawnień do komentowania