RSSFaceBook

Trawy ozdobne mające problemy z zimowaniem

Arundo donax 'Versicolor'To traumatyczny temat bo w istocie jest to historia porażek... Autora, znajomych, klientów. Nie ma co zaprzeczać - boli bo zazwyczaj były to piękne rośliny. Aby wytłumaczyć i zobrazować przyczyny tego, że się nie udało potrzebna jest szczypta teorii. Polskie ogrody to misz masz roślin z różnych stron świata. W dobie swobodnego kontaktu z Europą napływają szerokim strumieniem różne ciekawostki, niekiedy o odmiennych wymaganiach klimatycznych.

 

Jak o tym się dowiedzieć? Najlepiej od sprzedawców, ale część z nich nie ma o tym zielonego pojęcia. Jeszcze nie tak dawno temu bycie szkółkarzem polegało na posiadaniu „matecznika”, sadzonki produkowano tradycyjnie, zazwyczaj przez podział. Był wtedy czas na obserwacje, m. in. zimowania. Rozmnażanie „in vitro” doprowadziło do tego, że można nabyć ukorzenioną sadzonkę, przesadzić do większego pojemnika i sprzedawać nie wiedząc o roślinie totalnie nic. Pewniejsze jest więc samodokształcanie.
Można sprawdzić w fachowej literaturze pochodzenie, poszukać danych o klimacie, porównać. Żmudna, benedyktyńska robota. Aby to uprościć opracowano tzw. strefy mrozoodporności dla każdego z kontynentów, czyli podzielono je na pasy - miejsca o zbliżonych, 

Cortaderia selloana

rocznych, minimalnych temperaturach. W jakiś ustalonych przedziałach, oczywiście. Następnie pogrupowano rośliny, na podstawie pochodzenia lub badań empirycznych, przydzielając je do odpowiednich stref. Większa część Polski zalicza się do VI strefy mrozoodporności; pas „cieplejszy”, czyli zachód, pobrzeże Bałtyku oraz okolice Poznania to strefa VII a krajowy biegun zimna (czyli Suwalszczyzna) to V strefa. Należy mieć świadomość, że jest to to pewnego rodzaju umowność, bo mrozoodporność ma liczne uwarunkowania – wiek i kondycja rośliny, grubość i długość zalegania pokrywy śnieżnej, wilgotność powietrza i gleby, nasłonecznienie w okresie zimowym i wiosennym, rodzaj gleby, siła i dominujące kierunki wiatru i wiele innych czynników. Ten krótki, trochę naukowy wstęp, w istocie wyjaśnia wiele. Bo chciwość, pożądliwość na obce cudeńka zazwyczaj wykracza poza teoretyczne możliwości przetrwania ich w gruncie. To nie znaczy, że koniecznie trzeba się poddać, zrezygnować. Niektóre można próbować zabezpieczać. Wiele z nich z powodzeniem da się uprawiać w pojemnikach a następnie przechowywać w niskiej acz dodatniej temperaturze. Kilka może być pełnoprawnymi roślinami domowymi.

Nr 1 na liście najbardziej pożądanych i niesamowicie zawodnych jest trawa pampasowa (Cortaderia selloana). Geneza tego tego „zjawiska” jest zrozumiała - roślina jest przecudnej urody. Jej śliwkowatego kształtu olbrzymie kwiatostany nieodparcie kuszą i wabią. Teoretycznie najodporniejsza jest karłowa odmiana 'Pumila', niemniej i ona ma zazwyczaj problemy z przeżyciem... Najłatwiej dać sobie spokój. Dla wytrwałych są dwie ścieżki:

Miscanthus 'Cosmopolitan'1. Uprawa w pojemnikach lub wykopywanie kęp przed zima. Następnie przechowywanie ich w temperaturze wahającej się w okolicach zera stopni.

2. Próby zabezpieczania w sposób umożliwiający ich przetrwanie do wiosny. Sposób drugi nie zawsze gwarantuje sukces ale też nie jest z góry skazany na niepowodzenie. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ona częściej zagniwa niż przemarza. Standardowe przykrycie (włóknina, kora) zazwyczaj tylko pogarsza sprawę. Niestety ta roślina wymaga dodatkowego okrycia folią, szkłem lub innym nieprzemakalnym materiałem czyli zazwyczaj zimą szpeci, niekiedy bardzo... Jakąś alternatywa dla niej wydawał się europejski Ampelodesmos mauritanicus lecz nie okazał się odporniejszy.

Kolejna duża ślicznotka to lasecznica trzcinowata (Arundo donax). Uprawiany jest zielony gatunek i kolorowe odmiany. Zazwyczaj dobre przykrycie gruba warstwą kory wystarcza do ich przeżycia.

Pomóc warto także ostnicy olbrzymiej (Stipa gigantea). Zwłaszcza w trakcie siarczystych mrozów i braku śniegu. W przeciętnych warunkach radzi sobie sama. Bambusów jest dużo, więc trudno o uogólnienia. Część przeżywa bez żadnego okrycia (np. Fargesia murielae, Fargesia nitida), niektóre lepiej zasypać korą i owinąć włókniną (np. Phyllostachys nigra), część trzeba schować do pomieszczeń (np. Phyllostachys bambusoides). Wabią orientalna urodą i szybko zyskują zwolenników. Miskanty (Miscanthus) zazwyczaj zimują nieźle. Do wrażliwszych należą szerokolistne, biało paskowane odmiany Miscanthus sinensis var. condensatus - 'Cabaret' i 'Cosmopolitan'. Je zdecydowanie należy potraktować podobnie jak lasecznicę. Inny gatunek o bardzo nietypowym miodowym kwiatostanie – Miscanthus nepalensis - musi zimę spędzać w pomieszczeniach.Pennisetum setaceum 'Fireworks'

Podobnie należy obchodzić się z jedną z najwyższych nowozelandzkich czerwonawych ślicznotek – Chionochloa rubra. Można próbować zabezpieczać ją w gruncie, bo zdarza się, że przeżywa, ale ryzyko jest spore.

Popularne „papirusy”, na czele z olbrzymim Cyperus papyrus, na zewnątrz nie mają żadnych szans. Przyjęło się, nie wiadomo czemu, że tylko one (z traw ozdobnych) mogą zdobić wnętrza. Tymczasem nie są to rośliny ani łatwe w uprawie domowej ani jedyne duże mogące mieć takie zastosowanie. Niektóre bambusy, jak i wcześniej omówiona lasecznica mogą je zastąpić lub uzupełnić. Są wysokie, więc sposób ich eksponowania wymaga dogłębnego przemyślenia. Oczywiście autor nie namawia do fundowania sobie 4 metrowej wieży z zielonolistnej Arundo donax ale już 1,5 m, szerokolistne, wyraziście paskowane na biało lub żółto jej odmiany ('Versicolor', 'Golden Chain') mogą być kolejnym, bardzo ozdobnym, orientalnym akcentem. Następne trawy łatwiej przechować z prozaicznej przyczyny - są niższe. Uprawianie zielonej Carex trifida można sobie darować, bo wiele się nie różni (oprócz kwiatostanów) od turzycy zwisłej (Carex pendula). Ale już jej żółto paskowana wersja 'Rekohu Sunrise' konkurencji nie ma. Zdarza się, że przetrwa w gruncie ale ryzyko jest bardzo duże. Lepiej zimuje Carex secta, jedna z mniej szałowych kolorystycznie (bo oliwkowozielona) turzyc nowozelandzkich. Phaenosperma globosum też nie jest beż szans ale... Wszystkie trzy ostatnie gatunki są zimozielone. I jak jest śnieg to powinny przeżyć w niezłej kondycji. Przy jego braku zaczynają się schody... Piórkówki (Pennisetum) to chyba najpopularniejsze z „kompaktowych traw”. Zwłaszcza Pennisetum setaceum i jego purpurowe i paskowane odmiany ('Rubrum', 'Fireworks', 'Sky Rocket'). Te są bez szans na zewnątrz. Tak samo jak Isolepis cernuaPennisetum macrourum czy Pennisetum villosum. Piórkówka japońska (Pennisetum alopecuroides) najczęściej zimuje bez problemów. Niekiedy podmarzają jej odmiany o ciemno purpurowych kwiatostanach zaliczane do var. viridescens (głównie 'Moudry'). Podobne problemy miewa też piórkówka wschodnia (Pennisetum orientale). Kilkuprocentowe prawdopodobieństwo przeżycia zimy ma przepięknie pomarańczowa jesienią Stipa arundinacea czy niektóre miłki (Eragrostis curvula, Eragrostis eliottii). Te dwie ostatnie dobrze się sieją, więc praktycznie co roku są w tym samym miejscu lub w pobliżu. Niebieskawy Juncus patens 'Carman's Gray' też mocno cierpi. Tutaj problemu wielkiego nie ma bo rodzimej florze występuje podobny sit siny (Juncus inflexus). Kapryśnych urokliwych drobiazgów też nie brakuje. Raczej skazane na zimowanie w pomieszczeniach są: trawa cytrynowa (Cympobogon citratus), Carex brunnea wraz z odmianami ('Variegata', 'Jenneke'), Carex phyllocephalla czy Uncinia rubra. Jak również popularna Stipa tenuissima ale ona raz wsadzona do gruntu zazwyczaj gdzieś wyrasta z nasion. Prawie wszystkie mogą być urokliwą ozdobą parapetów, warto więc zarezerwować dla nich eksponowane miejsca. Niektóre mogą zostać na stałe – np. Pogonatherum paniceum przypominające miniaturkę bambusa (niekiedy w sprzedaży jako bambus 'Monika') czy malowniczo zwieszająca się sitniczka (Isolepis cernua) nazywana przez amerykanów obrazowo trawą światłowodową:). Rolę pnącz, np. nieśmiertelnych cissusów czy trzykrotek mogą przejąć Stenotaphrum secundatum oraz Oplismenus hirtellus. Oba gatunki maja także kultywary paskowane na biało ('Variegatum', 'Variegatus'). Mniejsze turzyce nowozelandzkie zimują różnie. W ich uprawie ważne jest stanowisko – zdecydowanie odpadają zagłębienia gruntu, gdzie może gromadzić się woda. Największe problemy ma pomarańczowa Carex testacea czy Carex kaloides.

Gwoli podsumowania... Oprócz tych mocno „podejrzanych”, omówionych powyżej, uprawia się także masę takich traw ozdobnych, które przy niesprzyjającym splocie 

Panicum virgatum 'Squaw'

warunków pogodowych mogą mieć problemy z przetrwaniem do wiosny. Zwłaszcza rośliny zimozielone, najczęściej obce - azjatyckie i nowozelandzkie turzyce, bambusy, trawy z południa Europy. Wszystkie teoretycznie powinny dać sobie radę ale:

1. Lepiej je sadzić wiosną – mają czas na ukorzenienie się i przygotowanie na gorsze czasy.

2. Być przygotowanym do pomocy i w razie potrzeby je zabezpieczyć.

Nie standardowo, w grudniu, tylko wg potrzeb. Polskie zimy często są sinusoidą mrozów i odwilży, więc okrywy częściej szkodzą, będąc znakomitą wylęgarnią grzybów pleśniowych.

 

Zaintersowanych zakupieniem traw amerykańskich zapraszamy do SKLEPU INTERNETOWEGO Firmy Zielona Trawa. Chętnie doradzimy w zakupach oraz zaaranżowaniu roślin. Możemy także Państwu dostarczyć trawy na miejsce naszym transportem jak również je posadzić. Prosimy o kontakt:

mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

tel:    518902292 (Mariusz), 883682129 (Bella)

 

 

 

 

 

 

 

Nie masz uprawnień do komentowania